OBEJRZY DARMOWY FILM JAK NAPISAĆ KSIĄŻKĘ JAK STWORZYĆ INFOPRODUKT!

Imię:
Adres email:

środa, 27 kwietnia 2016

Dobre pisarstwo - część II


Początkującemu pisarzowi można wybaczyć, że nauka pisania jawi mu się jako morderczy tor przeszkód na obozie dla niewłaściwy krok. Dlaczego jednak nie traktować jej jako sprawiającego przyjemność dążenia do mistrzostwa – niczym nauki gotowania czy fotografii? Doskonalenie rzemiosła pisarskiego to wyzwanie na całe życie, a błędy są nieodłączną częścią tej gry. Chociaż nieustanne dążenie do poprawy może być podbudowane wiedzą teoretyczną i poparte praktyką, tym, co daje mu początek, jest zachwyt nad najwspanialszymi dziełami mistrzów pióra i pragnienie zbliżenia się do ich doskonałości.    Umrzemy, i to czyni z nas szczęściarzy. Większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ nigdy się nie narodzi. Ludzi, którzy potencjalnie mogliby teraz być na moim miejscu, ale w rzeczywistości nigdy nie przyjdą na ten świat, jest zapewne więcej niż ziaren piasku na arabskiej pustyni. Wśród owych nienarodzonych duchów są z pewnością poeci więksi od Keatsa i uczeni więksi od Newtona. Wiemy to, ponieważ liczba możliwych sekwencji ludzkiego DNA znacznie przewyższa liczbę ludzi rzeczywiście żyjących. Świat jest niesprawiedliwy, ale cóż, to właśnie myśmy się na nim znaleźli, ty i ja, całkiem zwyczajnie. W pierwszych wersach książki Rozplatanie tęczy Richard Dawkins, bezkompromisowy ateista i niestrudzony orędownik nauki, wyjaśnia, dlaczego jego światopogląd – wbrew obawom romantyków i ludzi religijnych – nie wyklucza uczucia zachwytu życiem i wdzięczności za nie[14].   „Umrzemy, i to czyni z nas szczęściarzy”. Dobre pisarstwo zaczyna się mocnym uderzeniem – nie utartym frazesem („Od niepamiętnych czasów”) ani banałem („Ostatnio uczeni coraz częściej zastanawiają się nad...”), lecz ważkim spostrzeżeniem, które wzbudza ciekawość. Czytelnik Rozplatania tęczy otwiera tę książkę i już w pierwszym zdaniu zostaje ugodzony przypomnieniem o najbardziej przerażającym ze znanych nam faktów, a zaraz potem – jego paradoksalnym rozwinięciem. Jesteśmy szczęściarzami, ponieważ umrzemy? Któż nie chciałby poznać rozwiązania tejzagadki? Jaskrawość tego paradoksu podkreślają styl i metrum – krótkie, proste słowa, akcentowany wyraz jednosylabowy, po którymnastępuje sześć stóp jambicznych (we are going to die, and that makes us the lucky ones).      „Większość ludzi nigdy nie umrze”. Rozwiązanie tego paradoksu – fakt, że rzecz nieprzyjemna, śmierć, implikuje coś dobrego, życie – jest przedstawione za pomocą konstrukcji paralelnych: „nigdy nie umrze... nigdy się nie narodzi”. W kolejnym zdaniu autor ponownie przedstawia ów kontrast – i tym razem przy użyciu struktur paralelnych – unika jednak monotonnego powtarzania tych samych słów poprzez zestawienie znanych idiomów odznaczających się podobnym rytmem: been here in my place... („być tutaj na moim miejscu...”, w polskim przekładzie: „teraz być na moim miejscu”) see the light of day („[nigdy nie] ujrzą światła dnia”, w polskim przekładzie: „[nigdy nie] przyjdą na świat”). the sand grains of Arabia („ziaren piasku w Arabii”, w polskim przekładzie: „ziaren piasku na arabskiej pustyni”) – odrobina poezji dużo lepiej oddająca ogrom i majestatyczność, jakie pragnie pokazać Dawkins, niż bezbarwny przymiotnik, taki jak „wielki” czy „ogromny”. Autor unika przy tym popadnięcia w banał poprzez subtelne sparafrazowanie użytego wyrażenia (sand grains [ziarna piasku] zamiast sands [piaski]), a także dzięki jego egzotycznemu brzmieniu. Wyrażenia „piaski Arabii” używano nader często w XIX wieku, od tamtej pory straciło jednak popularność. Co więcej, dzisiaj nie istnieje nawet miejsce, które nazywano by powszechnie Arabią; mówiąc o tym rejonie świata, używamy raczej nazw Arabia Saudyjska albo Półwysep Arabski.

unborn ghosts (nienarodzone duchy). Żywy obraz, który doskonale oddaje abstrakcyjną ideę matematycznie możliwej kombinacji genów, oraz sprytne zastosowanie nadprzyrodzonego pojęcia jako poparcia naturalistycznego argumentu.    

greater poets than Keats, scientists greater than Newton („więksi poeci niż Keats i uczeni więksi od Newtona”). Paralela to niezwykle skuteczny środek stylistyczny, ale po „nigdy nie umrze” i „nigdy się nie narodzi” oraz „być tutaj na moim miejscu” i „ujrzeć światło dnia” autor uznał, że już wystarczy. Aby uniknąć monotonii, Dawkins odwraca strukturę jednego z wersów w tym dwuwierszu. Wyrażenie to nawiązuje subtelnie do innej refleksji nad niespełnionym geniuszem: Some mute inglorious Milton here may rest (Może niedoszły Milton [leży tu], niemy i bez chwały?) – słowa te pochodzą z Elegii napisanej na wiejskim cmentarzu Thomasa Graya.     in the teeth of these stupefying odds („wbrew tym wprawiającym w osłupienie przeciwnościom”, dosłownie: „w zębach tych... przeciwności”, w polskim przekładzie: „świat jest niesprawiedliwy, ale cóż”). Wyrażenie to przywodzi na myśl groźnie rozwartą paszczę drapieżnika, wzmagając naszą wdzięczność za to, że żyjemy. Zdołaliśmy przyjść na świat, unikając o włos śmiertelnego zagrożenia – wbrew wielkim przeciwnościom stojącym na przeszkodzie naszemu istnieniu. Jak wielkim? Każdy pisarz musi sprostać wyzwaniu znalezienia słowa, które nie wydaje się pretensjonalne wskutek przesady i nadmiernego używania. Wbrew tym niewiarygodnym przeciwnościom? Wbrew tym budzącym grozę przeciwnościom? Nudy. Dawkins znalazł określenie – stupefy („wprawiać w osłupienie, oszałamiać”) – które nadal robi wrażenie.

Dobre pisarstwo może zmienić nasz sposób spostrzegania świata – przypomina to rysunek znany z podręczników psychologii, niejednoznaczny kształt, w którym można dostrzec kielich albo dwie ludzkie twarze. W sześciu zdaniach Dawkins zmienił sposób, w jaki myślimy o śmierci,  i przedstawił racjonalistyczne argumenty przemawiające za uwielbieniem życia. Uczynił to w tak przejmujący sposób, że wielu znanych mi humanistów zażyczyło sobie, aby słowa te odczytano na ich pogrzebie.
 
ZOBACZ PORADNIK:
 

środa, 13 kwietnia 2016

Dobre pisarstwo - część I

ODWROTNA INŻYNIERIA
DOBREJ PROZY JEST KLUCZEM DO WYROBIENIA W SOBIE PISARSKIEGO WYCZUCIA
„Edukacja to rzecz godna podziwu – napisał Oscar Wilde – od czasu do czasu warto jednak pamiętać, że tego, co naprawdę warto wiedzieć, nie sposób przekazać poprzez nauczanie”. W trudnych chwilach w trakcie pisania tej książki obawiałem się, że Wilde mógł mieć rację. Kiedy zapytałem kilku znakomitych autorów, z jakich podręczników dobrego stylu korzystali w pierwszych latach swojej kariery pisarskiej, najczęstsza odpowiedź brzmiała:
„Z żadnych”. Pisanie – twierdzili – przychodziło im naturalnie.        Nie wątpię, że świetni pisarze są obdarzeni wrodzonym wyczuciem składni i doskonałą pamięcią słów. Nikt jednak nie przychodzi na świat z umiejętnością budowania pięknych zdań. Może umiejętność ta nie bierze się z podręczników dobrego stylu, ale musi przecież pochodzić z jakiegoś źródła.      Tym źródłem są prace innych autorów. Dobrzy pisarze są zapalonymi czytelnikami. Poprzez czytanie wchłonęli ogromne zasoby słów, idiomów, struktur, tropów stylistycznych i figur retorycznych, a wraz z nimi wrażliwość na to, które z nich do siebie pasują, a które wchodzą w konflikt. Oto nieuchwytne „dobre ucho” pisarza – wyczucie stylu, którego (jak przyznaje za Wilde’em każdy uczciwy poradnik dla pisarzy) nie sposób nikogo nauczyć. Biografowie wielkich mistrzów słowa zawsze starają się dociec, jakie książki ich bohaterowie czytali w młodości, ponieważ wiedzą, że w owych młodzieńczych lekturach kryje się klucz do ich rozwoju jako pisarzy. Nie napisałbym tej książki, gdybym nie uważał – wbrew Wilde’owi – że wiele zasad dobrego stylu można przekazać poprzez nauczanie. Punktem wyjścia do tego, by zostać dobrym pisarzem, jest jednak bycie dobrym czytelnikiem. Technika pisarska kształtuje się poprzez dostrzeganie przykładów dobrej prozy, delektowanie się nimi i rozkładanie ich na czynniki pierwsze (metodą odwrotnej inżynierii). Celem tego rozdziału jest pokazanie czytelnikowi, jak to się robi. Wybrałem cztery fragmenty prozy z XXI wieku, zróżnicowane pod względem stylu i treści. Na stronach tego rozdziału będę głośno myślał, próbując zrozumieć, co czyni z nich przykłady dobrego pisarstwa. Moim zamiarem nie jest uhonorowanie tych czterech fragmentów, przyznanie im nagrody, ani też przedstawienie ich jako wzorów do naśladowania. Pragnę raczej zilustrować, pozwalając Ci zajrzeć do mojego strumienia świadomości, nawyk zatrzymywania się przy dobrej prozie za każdym razem, kiedy ją napotkasz, i zastanawiania się nad tym, co czyni ją tak wartościową.        Delektowanie się dobrym pisarstwem jest nie tylko bardziej skutecznym sposobem wykształcenia w sobie pisarskiego wyczucia niż przestrzeganie zbioru nakazów i zakazów – jest także sposobem dużo bardziej zachęcającym. Duża część rad dotyczących dobrego stylu jest nader surowa. Autor jednego z wydanych ostatnio bestsellerów wezwał do „zerowej tolerancji” dla błędów i już na pierwszej stronie uderzył w czytelnika słowami: „przerażenie”, „szatański”, „upiorny” oraz „gwałtowne obniżenie standardów”. Klasyczne podręczniki autorstwa sztywnych Anglików i nieugiętych jankesów próbują pozbawić pisarstwo wszelkiej radości, ponuro zaklinając autorów, żeby unikali niekonwencjonalnych słów, figur stylistycznych i zabawnych aliteracji. Słynna rada udzielona przez jednego z przedstawicieli tej szkoły przekracza granicę między ponuractwem a ludobójstwem:
„Za każdym razem, gdy poczujesz impulsywne pragnienie napisania nadzwyczaj pięknej prozy, ulegnij mu – całym sercem – a potem skasuj swoje dzieło, zanim wyślesz maszynopis do druku. Zabijaj swoich ulubieńców”.

ZOBACZ CAŁY PORADNIK:
 

 

środa, 30 marca 2016

OPOWIADACZ

   Kiedyś opowiadaczom historii przysługiwał status równy szamanom; czasem była to jedna i ta sama osoba. Opowiadacz musiał mieć charyzmę, otaczał go nimb tajemniczości. Wiedział, czuł, rozumiał więcej niż inni. Bywał nim podróżnik, wojownik bądź herold, który spędzał w osadzie jedną lub kilka nocy i opowiadał jakąś historię. Nie miało znaczenia, czy swoją – osobiście przeżytą, czy też zasłyszaną albo taką, której był niemym świadkiem. Ważne, aby tak zajęła słuchaczy, aż zapomną o własnym świecie i znajdą się w tym alternatywnym:
w samym jego środku. To opowiadacze gromadzili wszystkich członków plemienia przy ognisku, by w kręgu, wokół ognia, snuć swoją opowieść. Nie było jeszcze innych źródeł wiedzy o świecie, jedynie mówione (potem śpiewane, zwłaszcza na dworach książęcych i królewskich). To niezależnie od potrzeb i talentu opowiadającego narzucało przekazowi formę, kompozycję i długość, weryfikowane natychmiast reakcją słuchaczy. Opowiadacze przy ognisku obserwowali, co działa, a co nudzi, oraz tak modyfikowali tekst, by wciąż trzymać odbiorców w napięciu. To dlatego większość tych historii przetrwała do dziś. Późniejsze, zapisane już przekazy czerpią z tych doświadczeń pełnymi garściami. Gawędy miały różny charakter i temat, rozmaitych bohaterów, ale zwykle dotyczyły zdarzeń prawdziwych lub prawdopodobnych. Z czasem wokół opowieści narastała legenda, nie było wiadomo do końca, co jest faktem, a co już fabułą. Nikomu to jednak nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Opowiadacze dodawali od siebie szczegóły, koloryzowali, hiperbolizowali. Wszystko po to, by zbudować napięcie, by uczestnicy spotkania przy ognisku nie zasnęli z nudów. Nie groziło im to raczej, gdy mieli do czynienia z bohaterem, który relacjonowane przygody przeżył sam (prototyp narracji pierwszoosobowej), wzmagało to wiarygodność i pobudzało zainteresowanie. Zwykle opowiadano o sprawach i zdarzeniach niecodziennych: wielkiej, wiecznej miłości; dramatycznej, nierównej, a jednak wygranej walce; poświęceniu się bohatera w imię honoru itd. Wszystkie te historie miały na celu pokazanie ludziom, których codzienne życie biegło prosto, nawet prymitywnie, a przede wszystkim utartą koleiną, że obok nich dzieją się rzeczy wielkie i wspaniałe oraz że warto mieć zasady i się nimi kierować. A także uświadomienie, że każdy z nich któregoś dnia może zostać bohaterem.
Współcześni pisarze są spadkobiercami tej tradycji. Literatura, teatr, ustny przekaz baśni – wszystkie te sztuki łączy słowo oraz chęć podzielenia się nim z innymi. Homo sapiens od zwierząt odróżniają: pamięć, umiejętność kojarzenia faktów i przekazywanie tradycji. Wyrośliśmy z bajek i baśni, które opowiadały nam kiedyś matki, babcie czy guwernantki. Potem polonistki zmuszały nas do czytania lektur obowiązkowych (szczęście sprzyjało tym, którzy mieli wspaniałe nauczycielki, a samo czytanie i rozmowa o dziełach sprawiały przyjemność, nie zaś były torturą). Ale nawet w tych, dla których czynem heroicznym było zapoznanie się ze streszczeniem fabuły, zostało i kołacze się „ziarno opowieści”, czyli to, o co w niej chodziło. Bo każda dobrze opowiedziana historia takie posiada. Nie ma historii błahych. Są tylko źle opowiedziane.
   Religie to kopalnie archetypów i rozwiązań dramaturgicznych, na których pisarze powinni się uczyć. Nie trzeba czytać codziennie Biblii (choć zawierają się w niej niezliczone historie, motywy i symbole, z których możemy czerpać). Samo mieszkanie w kraju, gdzie większość obywateli to chrześcijanie, sprawia, że gros opowieści biblijnych znamy wraz z ich morałem i symboliką postaci. Także mity greckie i rzymskie, mitologia afrykańska czy indyjska są tak głęboko zakorzenione w naszej percepcji świata, że nieświadomie posługujemy się używanymi w nich metaforami, związkami frazeologicznymi czy symbolami na co dzień. Każdy wie, co to jest kamień Syzyfa, nić Ariadny, miecz Damoklesa. Znamy finał rozgrywki Królowej Śniegu z Gerdą, wiemy, jak Dawid pokonał Goliata, dlaczego Ikar musiał zginąć i jak Kopciuszek o czystym sercu dziewicy i sprycie sroczki rozkochał w sobie księcia. Umiemy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego rósł nos Pinokia i jak zmyślny Szewczyk przechytrzył smoka. To wszystko jest dla nas w większym lub mniejszym stopniu oczywiste, w zależności od poziomu ciekawości świata i wrażliwości, bo nie od intelektu czy zdobytych certyfikatów. 
   W związku z tym teoretycznie pisarzem może być każdy. Także człowiek, któremu nie udało się zdobyć wykształcenia, lecz ma bagaż doświadczeń, przeczytał niejedną książkę i czuje nadmiar bodźców ze świata. Konieczna jest jednak znajomość opowiedzianych już historii, które przetrwały wieki, modyfikowane bądź nie, adaptowane na nowo przez kolejnych twórców. By pisać, nie trzeba kończyć żadnej szkoły, ale nic nie zwalnia nas z obowiązku zgłębiania wiedzy, poszukiwania, czyli po prostu świadomego życia. Opowiadać znaczy tak naprawdę nauczać, zmuszać do refleksji, budzić emocje. Właściwie każdy wrażliwy człowiek to umie. Być może także i ty potrafiłbyś się zająć snuciem opowieści. Ich zapis wymaga jednak posiadania stosownego warsztatu, a ten można i należy doskonalić całe życie. 
   Opowieści otaczają nas każdego dnia. Dziennikarze dostarczają kolejnych, wprost idealnych do obróbki fabularnej. Reporterzy szukają newsa – nowych, świeżych wiadomości. Pisarz wie, że prawie każda z nich to fascynujący temat, że w większości kryje się wspaniała (straszna, wzruszająca, oburzająca lub nieprawdopodobna) historia. By stała się opowieścią, ktoś musi wynieść ją poza wymiar zdarzenia i nadać jej znaczenie uniwersalne, zrozumiałe dla czytelników na całym świecie.
Zadaniem pisarza nie jest bowiem dokładne odtworzenie tego, co się stało. Tym zajmie się historyk lub reporter. Pisarz dostrzega w prawdziwym zdarzeniu archetyp – niezwyczajność, nieprawdopodobieństwo, czasem magię. Powinien tak zbudować opowieść, by czytelnik czuł, że to mogłoby się zdarzyć, nie zaś, że zdarzyło się naprawdę. Czytelnicy książek nie potrzebują dowodów. Wystarczy im, że historia jest prawdopodobna. Szukają w książkach nie samych zdarzeń, ale znaczeń tych zdarzeń: filozofii, metafizyki, baśni – przekazu uniwersalnego, który przyda się każdemu z nas, a nie tylko jednej konkretnej osobie. Powieściopisarze nadają swoim postaciom imiona, ale bohaterem opowieści jest po prostu człowiek, któremu mogą przytrafić się bardzo różne przygody. 
   Człowiekowi do życia nie wystarcza jedynie zabezpieczenie materialne i zaspokojenie potrzeb fizjologicznych. By dobrze funkcjonować intelektualnie i emocjonalnie, chce słuchać historii. Chce całych opowieści, a nie tylko wierzchołka góry lodowej, czyli kilkuminutowej informacji w wiadomościach.
Chce znać genezę, przebieg i konsekwencje zdarzeń. Chce zrozumieć, co się wydarzyło, przejąć się tym, przeżyć do głębi. Jak w bajkach – potrzebuje morału i wyraźnego wskazania, jak poprawić swoje życie emocjonalne. 
   Niektórzy twierdzą, że opowieści mają moc uzdrowicielską. Zgadzam się z tym całkowicie. Jak pisze C.P. Estés, są jak delikatny tatuaż na ciele tych, którzy je przeżyli. To nasze duchowe dziedzictwo. Wartość intelektualna baśni nie ma tak wielkiego znaczenia jak ich prastara mądrość, duchowość oraz pochwała dobra, która winna płynąć z opowieści, by ta leczyła naprawdę. Gdyż wszelkie choroby biorą swój początek ze złych emocji.
Maszyna do pisania - Katarzyna Bonda. Całość tutaj>>> 

środa, 16 marca 2016

Cele tworzenia historii


Kiedy jakieś zajęcie przychodzi do nas,

  musimy na nie przystać,

  kiedy jakieś rzeczy przychodzą do nas,

  musimy zrozumieć je od podstaw.

 

   Mistrz Lao-Tsy

To nieprawda, że opowieści znajdują się na samym końcu potrzeb człowieka. Ci, którzy tak twierdzą, są w błędzie. Nawet osoby, które czytanie książek zakończyły na edukacji szkolnej, są nasycone historiami – opowiedzianymi lub dopiero czekającymi na opowiedzenie. Przez słowo „opowieść” rozumiem nie tylko książki, bajki czy reportaże prasowe, ale w dzisiejszych czasach także opowieści wizualne: filmy, seriale telewizyjne (to współczesny odpowiednik XIX-wiecznej powieści – w funkcji i konwencji opowiadania). To właśnie dzięki opowieściom tworzymy wspólnotę, uczymy się zasad funkcjonowania, przeżywamy to, czego pragniemy, o czym marzymy, a także oswajamy się z tym, czego się boimy bądź z czym nie mamy odwagi zmierzyć się w realnym życiu.

 

   CELE TWORZENIA HISTORII

 

   1. Pozwala na rozumienie symboli przez ludzi tej samej lub odrębnej kultury – tworzy wspólnotę ludzką.

 

   2. Nadaje sens życiu (bo nie tylko chlebem, komórką i nowym autem człowiek żyje).

3. Stwarza kulturę na nowo.

 

   Waga i potrzeba opowiadanych historii będzie coraz większa. Zwłaszcza w krajach domniemanego dobrobytu materialnego, gdzie biegniemy, zamiast żyć zgodnie z naturalnym rytmem natury. Rosnąca liczba piszących i wydających książki wyraźnie wskazuje, że nie wystarczają nam szybkie informacje w telewizji i prasie. W dobie internetu i kultury obrazkowej pojęcie czasu stało się względne. Ale tylko pozornie jest dla człowieka lepiej, jeśli wszystko dzieje się szybciej. Tak naprawdę większość ludzi żyje bezrefleksyjnie, skupiając się na zarabianiu pieniędzy – współczesnej walce o przetrwanie. Tym bardziej potrzebują oni opowieści, by poruszeni losem bohaterów zatrzymali się i zastanowili nad własnym życiem, przyszłością świata oraz swoich dzieci. Z kolei w miejscach, gdzie szaleje wojna, szerzą się bieda i choroby, opowieści wciąż pełnią rolę podstawową – podnoszą na duchu, po prostu pomagają przetrwać.


Maszyna do pisania - Katarzyna Bonda. Całość tutaj>>> 

środa, 2 marca 2016

Historie

„Niektórzy uważają, że to historie wybierają nas, kiedy do nas przychodzą. Pokażę ci, jak, jak ich szukać, bo one są wokół. Trzeba mieć tylko otwarte oczy , serce i trochę odwagi, by po którąś z nich sięgnąć i o niej mówić.”
Każdy rozdział składa się z części teoretycznej i ćwiczeń; możesz je wykonywać bądź nie. Jeśli jesteś na początku pisarskiej przygody, radziłabym przejść je sumiennie. Sprawy najważniejsze znajdziesz w podsumowaniu każdego rozdziału. Dorzucę też kilka uwag, jak działa system wydawniczy i jak przygotować książkę do druku. Jeśli przejdziesz kurs sumiennie, skończysz ją i zapragniesz opublikować. 
   Podaję ci też zestaw lektur, ale przede wszystkim czytaj klasykę. Ponadto Biblia, bajki, legendy i mitologie. To zestaw obowiązkowy. Moi studenci znają je lepiej ode mnie. Większość tych historii nie jest ci obca, ale dla odświeżenia warto przejrzeć je ponownie. Zdziwisz się, jak wiele z nich jest bliskich temu, co sam chciałbyś opowiedzieć. Nie martw się. Nie grozi ci plagiat, jeśli, rzecz jasna, nie zamierzasz popełnić go świadomie. Opowiadamy wciąż te same historie. Gozzi policzył, że używamy stale tylko trzydziestu sześciu sytuacji tragicznych, Gérard de Nerval uszczuplił je do dwudziestu czterech, wszystkie one zaś wywodzą się z siedmiu grzechów głównych. Tymczasem na świecie rocznie wydaje się setki tysięcy dzieł. I każda z tych książek opowiada inną historię. Nie miej złudzeń, nie wymyślisz niczego poza tym, co już było. Masz jednak bardzo wiele narzędzi, by sprawić, że twoja opowieść będzie nowatorska dzięki formie, narracji lub pomysłowi. Przede wszystkim różnić się będzie od innych, bo opowiadasz ją właśnie ty. Transponujesz ją przez siebie, jesteś filtrem danych i patrzysz subiektywnie. Zapamiętaj raz na zawsze: w pisaniu nie ma obiektywizmu. Coś takiego nie istnieje. I to jest właśnie piękne. Zawsze będzie to TWOJA OPOWIEŚĆ.
 
 
„Opowiadamy wciąż te same historie. Jest tylko 36 struktur dramaturgicznych. Ale twoja i tak będzie inna, nowatorska, zachwycająca. Bo to zawsze będzie twoja opowieść.” 
Maszyna do pisania - Katarzyna Bonda. Całość tutaj>>> 
 
 
 
 
 
 
 

czwartek, 18 lutego 2016

Pisarz to wojskowy i poeta

„Pisanie to praca. Trzeba wykonywać ją regularnie i zachowywać higienę psychiczną. Pisarz to wojskowy i poeta w jednym.” Katarzyna Bonda
Jeśli dotrwałeś aż dotąd i nie udało mi się ciebie odstraszyć, a jedynie wkurzyć, bo bezskutecznie czekasz, aż wreszcie przejdę do sedna sprawy, pamiętaj o jednym: twoja powieść powstanie, jeśli ty jej na to pozwolisz.
   Teraz zabiorę cię w podróż przez kolejne etapy rozwoju twojego projektu (który dla uproszczenia nazywam „ciążą”) i pomogę ci urodzić opowieść, a potem pokażę, jak zaopiekować się nowo narodzonym dziełem. Przejdę z tobą wszystkie etapy jego tworzenia. Dokładnie tak, jakbyśmy byli na kursie stacjonarnym. Idź cierpliwie po kolei. Nie wolno ci niczego przyśpieszać ani opóźniać. 
   Na niektórych etapach nie mogę nic dla ciebie zrobić. Nie pomogę na przykład w „zapłodnieniu”. Nie jestem tobą. Ty ten błysk z historią, którą chcesz opowiedzieć, musisz przeżyć intymnie. To nie musi być miłość od pierwszego wejrzenia. Może się zacząć od zachwytu, strachu, niezrozumienia tematu albo zwykłej ciekawości. Byle historia trzymała cię za gardło, brała naprawdę. Mroziła lub parzyła. A może to i to, w zależności od fazy zaawansowania. Ale nie ma prawa być letnia. Rozpoznasz to, nie bez powodu wybieramy te czy inne historie, by je opowiedzieć. Niektórzy uważają, że to historia wybiera nas, kiedy do nas przychodzi. Pokażę ci, jak ich szukać, bo one są wokół. I trzeba mieć tylko otwarte oczy, serce i trochę odwagi, by po którąś sięgnąć i o niej mówić. 
   Najtrudniejszy etap (twórczą ciążę) też musisz przeżyć sam. Pokażę ci, jak zwykle kształtuje się dzieło. Metafora płodu w łonie matki jest doprawdy trafna, przekonasz się. Myśl zresztą o swoim projekcie jak o rozwijającym się tworze, który musi mieć czas na prawidłowe wykształcenie wszystkich czynników, by ożyć. Inkubacja to najważniejszy etap. Jeśli dobrze go przeżyjesz, po urodzeniu się „dzieła” wystarczy jedynie je zapisać. 
   Z resztą sobie poradzisz. Dobrze wymyślona fabuła będzie się naturalnie rozwijała i poniesie cię w nieznane. Nie będziesz mnie potrzebować. Dlatego też nie lubię słowa „nauczycielka”, bo nie jestem mądrzejsza od ciebie. Trafniejsze wydaje się: „akuszerka”. Oferuję ci tylko pomoc w odebraniu porodu.
Maszyna do pisania - Katarzyna Bonda.

środa, 3 lutego 2016

Pisanie to praca

Pisanie to praca
Kim jesteś? Co czytasz najchętniej? O czym chcesz napisać? Nie myśl na razie „dlaczego”? 
Pisanie to praca. Taka sama jak każda inna. Początkującym zwykle zalecam treningi godzinne. Zapomnij o świętach, wakacjach, urlopie i niedzieli. Jeśli chcesz zostać pisarzem, ju nigdy nie będziesz miał kanikuły. Pisarz jest w pracy każdego dnia. Godzina pisania dziennie ma być dla ciebie jak poranne ablucje. Wstajesz, myjesz zęby, ubierasz się i piszesz. To bardzo proste. Temat jest dowolny, forma również. Ważne jest, by wprowadzić dryl, przekroczyć swoje wady, wykorzystać zalety. By sam proces pisania stał się czymś naturalnym, wręcz automatycznym. I nie nocą, po całym dniu walki z życiem, kiedy pisarz nie ma już sił na nic poza snem (chyba że to jego naturalny najwyższy poziom umysłowy). Jeśli traktujesz pisanie hobbystycznie, oczyszczająco lub chcesz się pochwalić bliskim – pisz według własnego widzimisię. Jeśli jednak poważnie myślisz o pisaniu i chcesz skończyć swoją książkę – wprowadź dyscyplinę. Tego wymaga higiena psychiczna twórcy. 
   Pisarz to wojskowy i poeta w jednym. Konglomerat cech obu tych zawodów daje gwarancję ukończenia powieści. A to – zakładam – jest celem czytelnika tej książki. Zapewniam, że jeśli zastosujesz się do mojej rady pisania godzinę dziennie, z czasem sam zaczniesz wydłużać tę przyjemność. Kiedy zobaczysz efekty, to już nie będzie obowiązek. Ja potrafię pisać sześć, osiem, dwanaście, a nawet czternaście godzin dziennie (zwłaszcza kiedy kończę powieść). Pracuję niezależnie od tego, czy mi idzie, czy nie. Rano śniadanie, kawa, praca z przerwą na obiad (jeśli nie zapomnę zjeść). Po południu relaks. Nie wolno ci zaniedbywać kontaktów z ludźmi – to twoja odtrutka na chorobę psychiczną. Nie żartuję. Jeśli będziesz pisarzem, większość życia spędzisz samotnie, pogrążony w alternatywnych światach, które istnieją tylko w twojej wyobraźni. Każdy demiurg musi się odbić od żywego człowieka, wyjść z domu, żyć normalnie, jak inni. Zresztą, skąd masz czerpać wiedzę o psychologii swoich postaci, jak nie podglądając prawdziwych ludzi? Obserwuj, ucz się, rozwijaj duchowo i fizycznie. Stawiaj jednak granice. Moi znajomi wiedzą, że kiedy piszę, nie mogą do mnie wpadać na kawę, choć „i tak jestem w domu”. Oduczyłam ich skutecznie, nie otwierając drzwi, nie odbierając w tym czasie telefonów i nikomu się z tego nie tłumacząc. Teraz już to szanują, a niektórzy może nawet rozumieją. Bo to nie jest tak, JAKBYM chodziła do pracy, ja JESTEM W PRACY. Tyle tylko, że w swoim prywatnym biurze, przy własnym komputerze, i naprawdę ciężko pracuję nad nową powieścią. Kiedyś pisałam nocami. Paliłam jak lokomotywa i w oparach dymu stukałam w klawiaturę. Kochałam to. Odkąd mam dziecko, zmieniłam tryb pracy na dzienny. Da się. 
   Wszystko się da. Znajdziesz swój styl, rytm i czas na pisanie. Jeśli bardzo chcesz pisać, nic nie może cię powstrzymać. Ani problemy rodzinne, ani złamane serce, brak płynności finansowej, kłopoty zdrowotne, brak najnowszego macintosha czy popsuta drukarka. Jeśli chcesz pisać, świat dostosuje się do ciebie. Jak to zrobić? Zdradzę ci sekret: dyscyplina. Zapomnij o olśnieniach, inspiracji czy wenie twórczej. Nie istnieją domki na skale z widokami na morze, gdzie ty wraz z ukochanym/ukochaną siedzisz i piszesz. Bzdura! 
   Poeta + generał = pisarz. I pamiętaj: najpierw rzemieślnik, potem artysta. To wszystko. 
   Pojęcie artysty w naszym kręgu kulturowym nieodmiennie kojarzy się z nieudacznikiem, który trącony niemocą życiową, w chwili zwidu, halucynacji, nierzadko alkoholowej lub narkotykowej malignie wypluwa z siebie myśli zawiłe. W efekcie pojęcie artysty wiąże się ze społecznym brakiem szacunku także do zawodu pisarza. Trudno zaprzeczyć, że zawód ten skupia szerokie grono osób nieprzystosowanych, zbuntowanych, ale też wielką rzeszę tych, którzy podszywają się pod sztukę i żerują na znanym stereotypie. Tymczasem artysta to nie jest ktoś, kto nic nie umie, udaje zaś, że wie i umie dużo. Prawdziwy artysta występuje w dzisiejszym społeczeństwie sporadycznie.
 
Maszyna do pisania - Katarzyna Bonda. Całość tutaj>>>